Wiatr przyspiesza – wyczerpany budżet „Mojej Elektrowni Wiatrowej” i presja na ambitniejsze cele
- 2 dni temu
- 3 minut(y) czytania
Polska energetyka wiatrowa wchodzi w 2026 rok z wyraźnym impulsem inwestycyjnym – zarówno na poziomie systemowym, jak i prosumenckim. Z jednej strony branża, reprezentowana przez Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, apeluje o podniesienie krajowych celów dla lądowych i morskich farm wiatrowych w aktualizacji KPEiK. Z drugiej – ogromne zainteresowanie obywateli doprowadziło do wyczerpania budżetu programu „Moja Elektrownia Wiatrowa” przed planowanym terminem zakończenia naboru.
150 mln zł rozdysponowane przed czasem
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej poinformował o zamknięciu naboru wniosków w programie „Moja Elektrownia Wiatrowa” 20 lutego 2026 r. o godz. 8:00 – osiem dni przed planowanym terminem. Powodem było całkowite wyczerpanie alokacji wynoszącej 150 mln zł.
Do 20 lutego wpłynęło niemal 5 tys. wniosków na łączną kwotę przekraczającą 150 mln zł. Zadeklarowana moc mikroinstalacji wiatrowych wyniosła prawie 21 MW. Skala zainteresowania w ostatnich dniach naboru znacząco przyspieszyła tempo składania aplikacji, co przełożyło się na wcześniejsze zamknięcie programu.
Program uruchomiono w czerwcu 2024 r. i skierowano do właścicieli budynków mieszkalnych produkujących energię na własne potrzeby. Dotacja pokrywała do 50% kosztów kwalifikowanych:
do 30 tys. zł na mikroinstalację wiatrową (1–20 kW),
do 17 tys. zł na magazyn energii (min. 2 kWh).
Finansowanie pochodzi ze środków Fundusz Modernizacyjny – instrumentu zasilanego sprzedażą 4,5% puli uprawnień do emisji CO₂ w ramach systemu EU ETS. W latach 2021–2030 do Polski może trafić z tego źródła ok. 60 mld zł na modernizację energetyki, poprawę efektywności i rozwój OZE.
Wnioski złożone przed zamknięciem naboru będą oceniane zgodnie z regulaminem programu.

Prosumenci napędzają rynek
Blisko 21 MW w mikroinstalacjach może wydawać się niewielką wartością na tle systemu elektroenergetycznego, jednak w ujęciu rozproszonej generacji oznacza to wyraźne poszerzenie segmentu małych turbin wiatrowych. Co istotne, program łączył wsparcie dla źródła wytwórczego z opcjonalnym magazynem energii, co zwiększa autokonsumpcję i redukuje obciążenie sieci niskiego napięcia.
Zamknięcie naboru z powodu wyczerpania środków jest jednoznacznym sygnałem popytowym: gospodarstwa domowe zaczynają traktować energetykę wiatrową jako realne uzupełnienie fotowoltaiki, szczególnie w lokalizacjach o korzystnych warunkach wietrznych i słabszym nasłonecznieniu zimą.
Branża apeluje o ambitniejsze cele
Na poziomie makro sektor również wykazuje dynamikę. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej w ostatnich tygodniach publicznie wskazywało, że wyższe cele dla energetyki wiatrowej – zarówno onshore, jak i offshore – mogłyby obniżyć hurtowe ceny energii, ograniczyć import paliw kopalnych i przyciągnąć znaczące inwestycje do 2040 r.
Jednocześnie organizacja wyrażała obawy, że zbyt ostrożne założenia w projektach aktualizacji KPEiK mogą spowolnić rozwój lądowej energetyki wiatrowej. W ocenie branży tempo inwestycji powinno być wyższe, aby wykorzystać potencjał wiatru jako jednego z najtańszych źródeł wytwarzania energii elektrycznej w nowych projektach.
Offshore i systemowe znaczenie wiatru
Równolegle postępują projekty morskich farm wiatrowych na Bałtyku, które w kolejnych latach mają dostarczyć kilka gigawatów nowych mocy. W połączeniu z rozwojem lądowych farm oraz segmentu prosumenckiego, energetyka wiatrowa staje się jednym z filarów transformacji energetycznej.
Wzrost udziału OZE w krajowej mocy zainstalowanej przekłada się na zmianę struktury kosztowej systemu: rośnie znaczenie źródeł o niskich kosztach krańcowych, a maleje zależność od importowanych paliw kopalnych i cen uprawnień do emisji.
Czy energetyka wiatrowa w Polsce się rozwija?
Dane z programu „Moja Elektrownia Wiatrowa” oraz aktywność inwestycyjna w segmencie farm wiatrowych wskazują, że odpowiedź brzmi: tak – rozwój jest wyraźny, choć jego tempo pozostaje przedmiotem debaty regulacyjnej.
Wyczerpanie 150 mln zł w niespełna dwa lata funkcjonowania programu pokazuje, że transformacja energetyczna nie jest już wyłącznie domeną dużych koncernów i projektów infrastrukturalnych. Coraz częściej staje się decyzją podejmowaną na poziomie gospodarstw domowych – wspieraną środkami z Funduszu Modernizacyjnego i wpisaną w szerszą strategię redukcji emisji oraz modernizacji polskiego systemu energetycznego.




Komentarze