Monopol na debatę gospodarczą? Dlaczego koncentracja publicznych środków wokół kilku wydarzeń szkodzi rynkowi
- 2 dni temu
- 3 minut(y) czytania
W gospodarce rynkowej konkurencja jest mechanizmem selekcji jakości. Dotyczy to nie tylko produkcji dóbr czy usług, lecz także rynku idei, debat i wydarzeń gospodarczych. Tymczasem w Polsce coraz częściej obserwujemy zjawisko koncentracji finansowania publicznego wokół wąskiej grupy kilku dużych konferencji czy kongresów. W praktyce oznacza to powstanie swoistego oligopolu dotacyjnego – systemu, w którym te same podmioty publiczne finansują wciąż te same inicjatywy, marginalizując pozostałe.
Z ekonomicznego punktu widzenia jest to zjawisko nieefektywne.
Konkurencja jako mechanizm podnoszenia jakości
W warunkach wolnorynkowych podmioty rywalizują o uwagę uczestników, partnerów i inwestorów. Konkurencja wymusza innowacyjność programową, wysoki poziom merytoryczny oraz dbałość o relacje z rynkiem. Jeżeli jednak większość finansowania publicznego trafia do kilku uprzywilejowanych wydarzeń, pojawia się efekt bariery wejścia. Nowe inicjatywy – nawet lepiej dopasowane do aktualnych wyzwań gospodarczych – nie mają dostępu do porównywalnych zasobów.
W ekonomii oznacza to zakłócenie mechanizmu alokacyjnego. Zasoby – w tym przypadku środki publiczne – nie są kierowane tam, gdzie mogłyby generować najwyższą wartość dodaną, lecz tam, gdzie istnieje trwały dostęp do decydenta. W długim okresie prowadzi to do spadku jakości i innowacyjności całego segmentu rynku.
Renta regulacyjna zamiast wartości rynkowej
Stałe, powtarzalne finansowanie tej samej grupy podmiotów sprzyja zjawisku tzw. rent-seeking. Organizatorzy przestają konkurować przede wszystkim jakością programu czy efektem gospodarczym, a zaczynają koncentrować się na utrzymaniu uprzywilejowanego dostępu do strumienia środków publicznych.
Z perspektywy teorii ekonomii to klasyczna renta regulacyjna – zysk wynikający z pozycji systemowej, a nie z przewagi konkurencyjnej. Taki model osłabia efektywność całego ekosystemu gospodarczego, ponieważ premiuje stabilność relacji instytucjonalnych zamiast realnej wartości dla rynku.
Pieniądz publiczny musi krążyć
Środki pochodzące z podatków mają szczególny charakter. W odróżnieniu od kapitału prywatnego powinny generować możliwie szeroki efekt mnożnikowy w gospodarce. Ich dystrybucja powinna pobudzać różne segmenty rynku, aktywizować regiony, wspierać nowe środowiska eksperckie i biznesowe.
Koncentracja finansowania wokół trzech czy czterech wydarzeń oznacza ograniczenie krążenia pieniądza w systemie. Impuls inwestycyjny nie rozprasza się, lecz pozostaje w wąskim obiegu. Z punktu widzenia makroekonomii oznacza to zmniejszony efekt stymulacyjny oraz niższą dynamikę rozwoju ekosystemu gospodarczego.
Im większa dywersyfikacja strumieni finansowania, tym większa odporność i elastyczność systemu. W warunkach niepewności gospodarczej rozproszenie jest wartością, a nie kosztem.
W ciągu ostatnich 10 lat pracy przy organizacji wydarzeń gospodarczych wielokrotnie obserwowałam zjawisko, które w mojej ocenie jest systemowo niebezpieczne dla rynku – konkurowanie sektora publicznego z prywatnym przy wykorzystaniu środków publicznych.
Ministerstwa, urzędy marszałkowskie czy miasta dysponują budżetami pochodzącymi z podatków. To naturalne, że chcą komunikować swoje programy czy polityki. Problem pojawia się wtedy, gdy środki te są kierowane w sposób stały do wąskiej grupy wybranych podmiotów lub gdy administracja sama zaczyna tworzyć konkurencyjne wobec rynku projekty – konferencje, publikacje, platformy informacyjne – finansowane z nieograniczonego strumienia pieniędzy publicznych.
Jaki jest ekonomiczny efekt takiego działania? Ograniczenie konkurencji, zniechęcenie prywatnych inwestorów, wypychanie niezależnych inicjatyw z rynku oraz koncentracja wpływów w rękach kilku podmiotów. Pieniądz – szczególnie publiczny – powinien krążyć. Dywersyfikacja wsparcia zwiększa pluralizm, innowacyjność i jakość oferty rynkowej.
Dobrym przykładem jest rynek partnerstwa publiczno-prywatnego. Przez lata Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej organizowało własne konferencje i publikacje promujące PPP, konkurując bezpośrednio z prywatnymi podmiotami. W efekcie sektor prywatny utracił przestrzeń do budowy niezależnych mediów i platform eksperckich w tym obszarze. Dziś nie istnieje prywatne medium dedykowane PPP.

Zdrowa gospodarka potrzebuje równowagi, a nie dominacji finansowanej z budżetu państwa. Rolą administracji powinno być tworzenie ram i standardów, nie wypieranie rynku.
alarmuje kamila Król, organizatorka Forum Liderów PPP
Oligopol idei to ryzyko dla innowacji
Wydarzenia gospodarcze to nie tylko networking, lecz przede wszystkim platforma wymiany koncepcji regulacyjnych, modeli finansowania i strategii rozwojowych. Oligopol finansowy sprzyja homogenizacji przekazu. W długim okresie prowadzi to do ograniczenia pluralizmu i zawężenia spektrum proponowanych rozwiązań.
Z perspektywy teorii innowacji różnorodność jest kluczowym czynnikiem postępu. Nowe idee rodzą się na styku różnych środowisk i konkurencyjnych koncepcji. Jeżeli dominują trzy podmioty, które nadają ton debacie, rynek traci naturalną dynamikę intelektualną.

Efektywność zamiast koncentracji
Nie chodzi o to, aby ograniczać finansowanie wydarzeń gospodarczych – przeciwnie. W dobie transformacji energetycznej, cyfrowej i przemysłowej platformy dialogu są niezbędne. Problemem jest brak konkurencyjności w dostępie do środków publicznych.
Transparentne, konkurencyjne mechanizmy dystrybucji finansowania – oparte na jasnych kryteriach merytorycznych i efektach gospodarczych – sprzyjają podnoszeniu jakości i zwiększają zaufanie do instytucji publicznych. Rozproszenie wsparcia oznacza większą różnorodność inicjatyw, większą aktywność regionalną i silniejszy efekt mnożnikowy.
Interes podatnika
Ostatecznie kluczowe jest jedno pytanie: czy obecny model maksymalizuje wartość dla podatnika?
Z ekonomicznego punktu widzenia koncentracja finansowania publicznego wokół wąskiej grupy wydarzeń ogranicza konkurencję, sprzyja powstawaniu rent regulacyjnych i zmniejsza efekt mnożnikowy środków budżetowych. To model wygodny instytucjonalnie, lecz mniej efektywny systemowo.
W gospodarce rynkowej pieniądz powinien krążyć – a pieniądz publiczny w szczególności. Jego rolą jest katalizowanie aktywności w wielu punktach systemu, a nie wzmacnianie trwałej dominacji kilku podmiotów.
Debata gospodarcza potrzebuje konkurencji tak samo jak rynek energii czy sektor finansowy. Bez niej trudno mówić o realnej efektywności, innowacyjności i długofalowym rozwoju.




Komentarze